Artykuł pierwszy raz został opublikowany w numerze 31. Dragonia Magazine w czerwcu 2009 roku.
Jakiś czas temu miałam nagłą potrzebę przetłumaczenia pewnych napisów. Nie używam KDE ani GNOME, dlatego zainstalowanie programów typu Ksubtile czy Gnome Subtitles, które do działania wymagają połowy tych środowisk, nie było dla mnie rozwiązaniem. Przez pewien czas używałam iconv razem z vimem, co mniej więcej spełniało swoje zadanie. Problemy pojawiały się tylko wtedy, gdy między napisami musiałam dołożyć jakąś linię albo jakiś napis podzielić na dwa. Robienie tego „ręcznie” było zbyt uciążliwe. Dlatego zaczęłam szukać programu, który umożliwi mi edycję napisów na sensownym poziomie i nie będzie ode mnie wymagał, żebym zainstalowała jakieś wielkie środowisko graficzne.
W trakcie moich poszukiwań natknęłam się na trzy programy, które tak naprawdę mogłyby spełnić moje oczekiwania: subtitleeditor, jubler i gaupol. Każdy z nich zainstalowałam i próbowałam testować, szukając tego, który najlepiej spełni moje oczekiwania: będzie działał bez większych problemów, poprawnie rozpozna kodowanie napisów i będzie w stanie je obsłużyć (czyt. zapisać poprawnie plik), będzie posiadał opcje, które mi się przydadzą (dzielenie linii, wstawianie nowych, przesuwanie czasu) i będzie potrafił poprawnie zapisywać i konwertować napisy do różnych formatów. Uznałam, że spellchecker też byłby miłym dodatkiem, a pogląd filmu w trakcie edycji może się przydać. To były moje kryteria:
Działanie, Obsługa formatów, Obsługa kodowania, Pogląd filmu, Spellchecker:
0 – nie działa, 1 – działa, choć z problemami, 2 – działa bez problemów.
Opcje:
0 – brak jakichkolwiek opcji, 1 – ma podstawowe opcje, 2 – ma wszystko, co można chcieć.
Używalność:
0 – kompletnie nie wygodny, 1 – da się używać, 2 – super wygodny.
Dodatkowe: maksymalnie 6 punktów.
Podejście pierwsze: subtitleeditor.
Po pierwszym otwarciu programu: wrażenia pozytywne. Wygląda na to, że jest masa opcji, wygodny pogląd, wszystko super. Aż… otwarłam plik z napisami. Program przywitał mnie problemem z gstreamerem i całkowitym brakiem obsługi kodowania. Na szczęście błąd nie był fatalny, a kodowanie dało się naprawić wybierając odpowiednie przy otwieraniu pliku (niestety wykrywanie automatycznie nie działa jak trzeba). Za to pogląd filmu w programie nie działa i już. To jednak niczego nie przesądza, bo subtitleeditor umożliwia podgląd w programie zewnętrznym (np. mplayerze) – tu jednak znowu problem (który potem okazał się typowy) z kodowaniem. Chwilę próbowałam się z tym uporać, jednak nie miałam czasu na długie zabawy. Może inne możliwości aplikacji uratują ją w moich oczach… no cóż, potrafi ona wyświetlać czasy albo klatki przy napisach. Potrafi je przesuwać, zmieniać fps, automatycznie dzielić linie i wstawiać nowe. Niestety spellchecker działa dziwnie i jest mało pomocny. Subtitleeditor posiada za to ciekawą możliwość – tłumaczenia napisów i edycji synchronizacji. Zamiast edytować plik oryginalny, możemy przełączyć widok programu w tryb tłumaczenia i obok tekstu oryginalnego, wprowadzać przetłumaczony, po czym owo tłumaczenie zapisać, tak samo z edycją synchronizacji. Do tego program obsługuje większość formatów napisów i (po ręcznym ustawieniu odpowiedniego) dobrze radzi sobie z kodowaniem.
Moja ocena:
działanie: 1
obsługa formatów: 2
obsługa kodowania: 1
pogląd filmu: 1
spellchecker: 1
opcje: 1
używalność: 1
dodatkowe: +2 punkty za opcje widoków (tłumaczenie, synchronizacja)
W sumie: 10/20
Podejście drugie: gaupol
Po uruchomieniu… również pozytywnie. Sensowny interfejs, widać różne opcje. Tylko brak poglądu w oknie programu rzuca się oczy. Po otwarciu pliku z napisami – jest miłe zaskoczenie. Kodowanie od razu wykryte jak należy. Pokazywanie czasów i klatek przy napisach jest, zmiana fps, otwieranie i edycja osobnego tłumaczenia – są. Spellchecker… domyślnie angielski. Kliknięcie „Konfiguruj sprawdzanie pisowni” sprawia, że program się wyłącza. Ale podstawowe opcje są: wstawianie nowych linii, dzielenie napisów, formatowanie, zmiana fps, itd. No i oczywiście obsługuje większość sensownych formatów i bez problemów konwertuje napisy między nimi. Wspomnianego poglądu w oknie programu nie ma, za to można podglądać w programie zewnętrznym. Tu też miłe zaskoczenie (w porównaniu z poprzednim programem) – kodowanie jest jak należy, nie trzeba nic kombinować. Całości używa się miło, przyjemne i bardzo wygodnie. Mimo problemów ze sprawdzaniem pisowni odczucia mam jak najbardziej pozytywne.
Moja ocena:
działanie: 2
obsługa formatów: 2
obsługa kodowania: 2
pogląd filmu: 2
spellchecker: 1
opcje: 2
używalność: 2
dodatkowe: +1 za wyjątkową wygodę używania.
W sumie: 14/20.
Podejście trzecie: jubler.
W przeciwieństwie do poprzednich dwóch aplikacji (które używały GTK) Jubler jest napisany Javie. Zaraz po otwarciu prezentuje w miarę typowe okno, po którym nie do końca wiadomo czego się spodziewać. Za to po otwarciu napisów… jest nie najgorzej. Program pyta o preferowane kodowania i FPS. Wybór kodowania nie jest raczej problemem, za to brak automatycznego wykrywania ilości klatek filmu wydaje się być minusem. Ale Jubler ratuje się przed tym – mały przycisk obok pola FPS pozwala na wybranie pliku AVI (i ewentualnie osobnego pliku z dźwiękiem), z którego weźmie wszystkie potrzebne informacje. Po otwarciu pliku program okazuje się bardzo wszechstronny. Automatycznie podświetla zbyt długie linie, pozwala zmieniać czas, przesuwać, dzielić – wszystko czego można chcieć. Oferuje też pogląd w oknie programu, który jednak niestety u mnie nie działał. Tu znowu ratuje go opcja poglądu w programie zewnętrznym, gdzie jednak znowu objawia się wspomniany wcześniej problem z kodowaniem. Można tu za to skorzystać z wielu opcji programu „w locie” – jak choćby przesunąć czas wybranego napisu do odpowiedniego momentu w filmie czy dodać nowy napis w danym momencie. Jubler posiada również bardzo rozbudowane opcje sprawdzania pisowni i – czego nie zauważyłam nigdzie indziej – możliwość automatycznego tłumaczenia tekstu z pomocą Google Translate. Można się domyślać jak taki tekst będzie wyglądał, ale czasem pomoc translatora bywa przydatna. Niestety (znowu) nie udało mi się zmusić tej funkcji do działania… szkoda. Obsługuje oczywiście większość popularnych formatów i poprawnie zapisuje kodowanie.
Moja ocena:
działanie: 2
obsługa formatów: 2
obsługa kodowania: 2
podgląd filmu: 1
spellchecker: 2
opcje: 2
używalność: 2
dodatkowe: +2 za translator i +2 za dodatkowe opcje przy poglądzie filmu.
W sumie: 17/20
Mój wybór
No tak. Teraz jest ten moment, w którym muszę przyznać, którego programu sama zaczęłam używać. Może was to zdziwi, ale nie jest to Jubler. Mimo że posiada masę opcji i możliwości, to jednak okazało się, że większości z nich (ja) nie używam, przez co bardziej przeszkadzają mi w pracy z programem niż ją ułatwiają. Jestem też przyzwyczajona do otwierania filmu osobno w zewnętrznym programie, dlatego nie używam poglądu udostępnianego przez „napisową” aplikację. Mój wybór to Gaupol. Jest bardzo wygodny w użyciu i łatwo się do niego przyzwyczaić. Poza tym GTK jakoś bardziej pasuje mi do pulpitu niż jasne kolorki Javy :)


