Ok, zrobiłam dzisiaj (a właściwie przed chwilą) mega powaloną rzecz. No dobra, nie powaloną. Google twierdzi, że masa ludzi tak robi, więc czuję sie pocieszona.
Od bardzo dawna zdzisiu (Linux zdzisiu 2.6.25-gentoo-r9_serwer i686) sharował mi po sieci /usr/portage, dla eli (Linux eleasias 2.6.29-gentoo-r5 x86_64) – tak, wiem, nazywanie kerneli nie jest moją mocną stroną :P. Jako że zdzisiu chodzi praktycznie 24/7, codziennie nad ranem robi eix-sync i sobie update. Problem polegał na tym, że ela używa kilku overlayi (zdzisiu nie), które musiałam w związku z tym aktualizować osobno. No i jeszcze cache, którego używa eix. Bez sensu wykonywać te same operacje tu i tam. W związku z tym…
Zdzisiu dorobił się laymana i overlayi, których używa ela. Do sharów nfs dodałam mu /usr/local/portage/layman i hardlinka do /var/cache/eix (udostepnianie całego /var/cache jest bez sensu i jest głupie, dlatego w innym, pustym katalogu, który sharuje nfs, jest hardlink do /var/cache/eix).
Oczywiście, ela montuje sobie /usr/local/portage/layman dokładnie tak samo jak /usr/portage, a katalog z cachem eixa montuje sobie do /var/cache/costam (w /etx/eixrc ma zmienione EIX_CACHEFILE).
Dzięki tym jakże wspaniałym zabiegom, zdzisiu codziennie robi update wszystkiego, a potem udostępnia to eli. Wygląda, że działa… jestem całkowicie niezrażona faktem, że oba systemy mają inne archy, zupełnie inne profile i… zupełnie inne wszystko :) ebuildy to ebuildy :)
Hm. O czymś zapomniałam?
Najlepsze jest to, że jak wyłącze zdzisia, to wystarczy, że zakomentuje wpis w eixrc i wszystko bedzie działać… z mega starym portage, ale zrobienie update’u nie jest wielkim problemem ;)
I nie, nie bede klikac paludisa :P